Monday, 13 October 2014

Saturday, 4 October 2014

Nad San!


Chyba ostatni wypad nad San w tym roku. Baterie naładowane.
Jak to się dzieje, że ulubione miejsca mają aż tak wielki wpływ na nasze samopoczucie?
Parę godzin na dzikiej plaży, a ja podładowałam baterie na najbliższe dwa tygodnie!
Jeszcze tylko pół roku zimy i znowu będą złote piaski. Pocieszające.


Wednesday, 1 October 2014

Dready.


W styczniu minie 4 lata, odkąd mam dready. Nie pamiętam co było przed, naprawdę! 
Wiem, że wiecznie toczyłam bój z moją niesforną szopą. Nie były to ani proste włosy, ani bujne loki. Takie niezbyt gęste nie wiadomo co. Robiąc sobie dready poniekąd poczułam ulgę. 
Koniec zjadania własnej grzywy podczas snu/jedzenia/wietrznej pogody ;)
Czy po takim czasie dready mi się nie nudzą? One cały czas się zmieniają.
Rosną, stają się grubsze, zmieniają się ich końcówki, twardnieją. 
Po takim czasie przyzwyczaiłam się do pytań, które ludzie zadają, chociaż czasami jestem w szoku. Na szczęście nie zdarzyło mi się nic nieprzyjemnego przez to, że je mam.
A nawet mogę powiedzieć, że czasami pomagają :)
Najbardziej zapadła mi w pamięć jedna sytuacja. Czuję, że ktoś za mną stoi i dotyka moich dreadów.  (Myślałam, że to moja koleżanka, więc nie zwracałam na to zbytniej uwagi.) Kiedy jednak dotyk stał się bardziej hmm.. intensywny, odwróciłam się. Okazało się, że tą ciekawską osobą była.. zakonnica! Miła, starsza pani w habicie. Zaczęłyśmy rozmawiać, powiedziała, że nigdy wcześniej nie miała okazji dotknąć dreadów, a bardzo ją ciekawiły. (A że moje były wtedy bardzo długie i widoczne z daleka, postanowiła podejść i zaspokoić ciekawość) Była też zdziwiona, że są takie przyjemne w dotyku. Oczywiście z jej ust padł podstawowy zestaw pytań (punkt: 1, 2, 3). A na końcu zaczęła się zastanawiać czy gdyby zrobiła sobie dready, to czy mieściłyby się jej w welonie :)
Może dlatego tak bardzo ta chwila zapadła mi w pamięć, ponieważ kolejny raz uświadomiłam sobie, że stereotypowo podchodzę do ludzi. A to bardzo krzywdzące. 
Czasami ciężko jest spojrzeć na człowieka indywidualnie, jest to tym trudniejsze, 
jeśli ktoś przynależy do danej grupy/społeczności/subkultury. 
Ja sama często słyszę, że jestem fanką Bednarka i jaram na potęgę. Interesujące :D 
Dlatego za każdym razem, kiedy zaczynam oceniać kogoś obcego, 
przypominam sobie o roześmianej zakonnicy, która ciągnie mnie za dready. 
Głupie? Ale pomaga!
Niżej najczęściej zadawane pytania, tak jakby co.
1. Nie, nie szkoda mi było włosów. 
2. Nie, nie będę musiała ogolić głowy na łyso, kiedy będę chciała się ich pozbyć. 
3. Tak, Myję moje dready!
4. Tak, czasami mam ochotę wziąć nożyczki i je po prostu odciąć, pociachać na małe kawałki. 
5. Nie, to nieprawda, że dready robi się przy użyciu MIODU, KLEJU, JAJKA (?!)
6. Nie, nie mam w środku fszóf, pchłóf, mrófkóf, ani żadnych innych robakóf :)
7. Nie czeszę włosów. Od ponad 3 lat. 
8. Nie wiem kiedy je zetnę.

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało :)
Pozdrawiam!

Monday, 29 September 2014

Koralowy kolor.



Jeszcze trochę mojej szminki idealnej.
Tak się wdzięczę do obiektywu, bo nareszcie znalazłam kolor, którego długo szukałam.
Pierwszy raz tak przeżywam i chodzę wymalowana po mieszkaniu :)
Ałtfit of de dej:
Dres, paputy, artystyczny nieład na głowie i koralowa szminka na ustach.
Bo najważniejsze, to cieszyć się z małych rzeczy.. Prawda?

Saturday, 27 September 2014

7 minut.



Wczoraj zaliczyłam mój pierwszy mandat.. Trzech miłych kanarów towarzyszyło mi w drodze do końca trasy po tym jak okazało się, że mój bilet jest przedawniony o 7 minut.
A to wszystko przez Murakamiego! Ale od początku.
Po przyjeździe do Krk, wiedząc, że będę musiała jeszcze parę godzin czekać aż M. wróci z pracy,
kupiłam ''Norwegian Wood'', a coby czas mi szybciej zleciał. No i rzeczywiście, nagle wybiła godzina 17, więc ruszyłam w stronę tramwaju. Skasowałam bilet i czytałam dalej. W połowie trasy pierwszy raz odkąd mieszkam w Krakowie usłyszałam sławetne słowa: ''Bileciki do kontroli!''.
Z uśmiechem na twarzy podałam panu mój bilet i.. Nagle zawirował świat :D
Gdy kontroler zobaczył moją minę, chyba zrobiło mu się mnie żal. Zaczął mnie nawet pocieszać, ale niestety kara musi być. Gdy usłyszałam kwotę do zapłaty pożegnałam się w myślach z pięknymi skórzanymi butami, które chciałam sobie sprawić. Bywa!
Wczoraj od samego rana miałam pecha, więc mandat na zakończenie dnia był wisienką na torcie.
Dobrze, że wcześniej kupiłam sobie parę drobiazgów w Claire's na poprawę humoru.
Tak jakbym coś przeczuwała... :)
Mieliście podobne sytuacje? Piszcie, zawsze to lepiej człowiekowi ze świadomością,
że inni też z własnego roztargnienia wpędzają się w kłopoty.
Miłej soboty!


Dopisane dzień później:
Dziś znowu była kontrola w tramwaju. Nie dałam się zaskoczyć :D

Wednesday, 24 September 2014

No nareszcie!



Tak tak.. hektolitry herbaty, gorące zupy, ciepłe swetry i pierwsze przymrozki - to teraz!
Jesień przywitałam tradycyjnie katarem i niezdrowym rumieńcem na rozgorączkowanej twarzy. 
Opatulona swetrami, szalami, grubymi skarpetami i głęboko zakopana pod ciepłym kocem pochłaniam kolejne rozdziały książek przywiezionych z Anglii.     
Zwinięta w kulkę przesypiam większość dnia, podświadomie unikając kontaktu z rzeczywistością.
 Na coś czekam, chcę coś sprawdzić, znaleźć w końcu ''moje''.
Uwielbiam ten czas. Dla mnie rok zaczyna się jesienią.

Tuesday, 9 September 2014

:)


Wczorajszy nocny spacer.
Dzisiejszej nocy będę już w Londynie, dlatego trzeba dokończyć się pakować.
Zmykam, życzę miłego tygodnia, wrócę tu niedługo!