Thursday, 17 April 2014

Dom.




Pogoda dziś nie rozpieszczała, dlatego cały dzień spędziłam w domu.
MOJE łóżko, MOJA gitara, MOJE książki, MOJA sterta ubrań, MÓJ pokój..
I wszystko ma tu swoje miejsce. I wiem, że gdyby nie było mnie tu nawet przez dziesięć lat,
to po powrocie gazety i zeszyty z przepisami, nadal będą leżeć na najniższej półce w kuchni,
skrawki materiałów będą schowanie w pufie, a budzik będzie stał pomiędzy złotym słonikiem a miniaturką wieży Eiffla. I nawet, gdybym przestawiała te rzeczy milion razy,
to i tak wszystko wróci na swoje miejsce. Po prostu.
Wieczorem poszłam na krótki spacer. Pusta ulica. Cisza. Spokój.
Chyba tego mi najbardziej brakuje w Krakowie. Tam wszędzie są ludzie, tłok, gwar.
Wiecznie ktoś się śpieszy, potrąca, krzyczy.. Tam nie ma ciszy, nawet w nocy.
Dlatego tak mi tu teraz dobrze.


Bo gdzie tak jak tu z wolna sączą nam się poranki,
leniwie ciekną po szybach zachody słońca
no czego chcieć więcej..
Bo gdzie tak jak tu kapryśnie kosmacą się myśli
przez pozamykane drzwi i garną się tłuste dni
no czego chcesz więcej?

7 comments:

  1. Już 14 lat mieszkam poza domem rodzinnym i zawsze wracam tam z sentymentem i radością :). Nie mogę się doczekać czerwca!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oby w takim razie ten czas do czerwca szybko Ci zleciał! :)

      Delete
  2. Wielbię zdjęcia staromodnych firanek, przez które wlatuje światło.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Żebym ja jeszcze potrafiła tak ładnie złapać ten moment, to byłoby miło :P

      Delete
  3. Świetne zdjęcia! Boskie światło przy 2 i 3 <3

    Pozdrawiam cieplutko :)) pozwolę sobie zaobserwować
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Ależ tu klimatycznie, zdjęcia są przepiękne!

    ReplyDelete

Dziękuję za pozostawienie po sobie śladu :)
Komentarze obraźliwe, wulgarne nie będą publikowane.